Quatre heures du matin

Czwarta rano. Po kolejnym nocnym kursie do toalety nie mogę zasnąć, co jest dla mnie, osoby genetycznie uwarunkowanej do zasypiania o każdej porze i w dowolnych warunkach (tak, tak, tato, ma się to szczęście!), absolutną nowością. Stwierdzam, że może przy tej częstotliwości wydalania płynów chce mi się pić. Szklanka wody – powrót do łóżka – parę minut wiercenia się – nie, to nie to. Nos mam lekko zablokowany, co obecnie jest standardem (jedna z najbardziej niewinnie brzmiących częstych przypadłości kobiet w ciąży: „niedrożność nosa”, bardzo chce mi udowodnić, że taka niewinna wcale nie jest), więc już nie przywiązuję do tego większej wagi, ale w tych okolicznościach przyrody gramolę się z powrotem z ciepłego łóżka po kafelkach do kuchni. Wyszukuję wodę morską (zwykłych kropli do nosa w ciąży brać nie wolno, podobnie jak większości innych leków – zastanawiam się, czy wobec tego poza ciążą również powinno się je przyjmować…), odczekuję dłuższą chwilę nim zadziała i znów szukam dogodnej pozycji w łóżku, tylko po to, by ponownie stwierdzić, że nic z tego. A przecież wieczorem już o 20.00 tak bardzo chciało mi się spać! Dziecko trochę się kręci – czy to możliwe, żebym dostała kopniaka w nadnercza, który wywołałby wyrzut adrenaliny? Uparcie zaciskam powieki i wtulam się w nagrzane snem, kochane ciało męża. Próbuję oddychać jego sennym rytmem, jednak całe moje ciało ogłosiło bunt wobec woli. Koniec spania!

Przypomniały mi się słowa z książki, którą obecnie czytam, „Życie i los” Grossmana:

„Poczucie, że ma swoje własne, odrębne życie, na chwilę przysłoniło jej teraźniejszość – skraj życiowej przepaści.

Najdziwniejsze ze wszystkich uczuć! Nie można go przekazać, nie można się nim podzielić z najbliższym człowiekiem, żoną, matką, ojcem, bratem, synem, przyjacielem; jest tajemnicą duszy, ta zaś, nawet jeśli ogromnie tego pragnie, nie może swojej tajemnicy zdradzić. Człowiek zabierze to uczucie, nie podzieli go z nikim. Cud odrębności, oddzielności człowieka, w którego świadomości i podświadomości zebrało się wszystko, co dobre i złe, śmieszne, miłe, wstydliwe, żałosne, haniebne, uprzejme, nieśmiałe, zdziwione, co istniało od dzieciństwa aż po starość – zlepione, złączone w niemym i tajemniczym, samotnym poczuciu własnego życia.”

W nocy, pośród ciszy i ciemności śpiącego mieszkania to uczucie narasta, i choć bywa piękne – bo ja, to ja, a nikt inny, bo moich wspomnień i przeżyć nie da się odtworzyć w cudzym życiu – przytłacza mnie teraz z ogromną siłą fali samotności. Myślę, że ludzka odrębność staje się najbardziej odczuwalna w obliczu skrajnych sytuacji życia i śmierci. Nikt za mnie nie umrze, nikt nie poczuje jak czuje się osoba chora, nawet drugi chory na tą samą chorobę, nikt inny nie urodzi mojego dziecka.

Mimo, że oczywiście jest to nasza ciąża, nasze dziecko i nasze ogromne szczęście, to zarazem, choćby T. był ze mną w każdej sekundzie porodu, nigdy nie będą to nasze bóle porodowe, nasze nacięte krocze, czy nasze rozstępy na brzuchu, że o mniej estetycznych dolegliwościach poporodowych nie wspomnę. On jest dla mnie najbliższą osobą, ogromnym wsparciem, oraz morzem cierpliwości wobec moich zmiennych nastrojów, zachcianek i frustracji – a jednak… W obliczu największych wyzwań swojego człowieczeństwa pozostajemy zupełnie sami. Tak, jak teraz, gdy przytłoczona całą mocą słowa „odrębność” popijam herbatkę ziołową w niespotykanie cichej kuchni gdzieś pośrodku sennego osiedla, a mój ukochany najspokojniej w świecie cicho pochrapuje.

2 myśli nt. „Quatre heures du matin

  1. Tradycyjnie wchodzę, żeby zobaczyć, co nowego na Twoim blogu i w pierwszej chwili lekka konsternacja: „Czyżbym pomyliła adres?” A, nie to szata graficzna tak wyładniała :)
    PS. Jak widać bezsenność potrafi być czasem niezwykle twórcza :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>