L’insomnie

No nareszcie – Synek śpi, zdążyłam wziąć prysznic i nawet wetrzeć balsam nawilżający (szaleństwo!), a teraz mam chwilę, żeby się zastanowić co się dzieje z moim życiem i to opisać. Ufff.. Cisza. Spokój. Jak przyjemnie! Wygląda na to, że karmienia zaczynają stawać się coraz krótsze i nie aż tak częste – ale nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, bo zdążyłam się już zorientować, że przy tak małym kurczaku wszystko może się w każdej chwili odmienić.

Ania pyta co u nas. Otóż W. oddaje się namiętnie swojej pasji, to jest obsikiwaniu wszystkich i wszystkiego wokół, gdy tylko zdejmie mu się na chwilę pieluszkę. Każda położna, która nas odwiedziła, została obsikana raz (bez faworyzowania), natomiast pani doktor pediatra zasłużyła sobie na dwie fontanny ku czci. Przy pierwszej kąpieli, nie wiedział za bardzo co się dzieje, ani jak zareagować, więc… Zsikał się do wanny, wzbudzając tym nasze salwy śmiechu. Ja muszę być jego ulubioną osobą do obsikiwania, bo dziś rano zadziwił mnie trzema próbami pod rząd – na pierwszą byłam całkowicie przygotowana, ale dwie pozostałe… Cóż, kołderka trafiła do pralki… Po raz enty. Cwaniak, rozwinął strategię.

Ja tymczasem zapałałam niespodziewanym entuzjazmem dla gorących napojów oraz dań, w wersji na zimno. Jeśli uda mi się dopić gorącą herbatę, najprawdopodobniej jest środek nocy i przed chwilą karmiłam. Jeśli zjem cały gorący obiad, zaczynam się martwić, czy z W. wszystko w porządku i idę zajrzeć do łóżeczka.

T. nadal wspiera mnie jak może. Oboje jesteśmy półprzytomni z niedospania. Co prawda, w nocy, o ile to możliwe, staram się go nie budzić, ale za to w dzień ma mnóstwo na głowie. Przeraża mnie myśl, że już od poniedziałku kończy mu się urlop i będę musiała sama wszystkim się zajmować. Tymczasem mamy niezły ubaw z własnego znużenia.

Dziś w nocy na przykład, poprosiłam T., żeby za chwilę przewinął Synka, bo akurat sama musiałam iść do toalety, a szykowała się druga tura karmienia. T. potwierdził, że przyjął moją prośbę do wiadomości, po czym zapadł w sen tak głęboki, że nie miałam serca go budzić i sama się wszystkim zajęłam. Rano zapytał mnie, czy przewinął W., bo po chwili się jednak obudził, i doszedł do wniosku, że skoro leży w łóżku, to chyba już przewinął.

Wczoraj z kolei, T. wychodząc po zakupy chciał wstawić pranie. Zaproponowałam, że ja to za chwilę zrobię, żeby szybciej wrócił. T. wraca obładowany siatkami, a ja spokojnie kończę kolejne karmienie. Nagle pada pytanie o pranie – no tak, wiedziałam, że o czymś zapomniałam!

Innym razem znów, siedzę sobie w kuchni nad ranem i czekam aż mi się zaparzy herbata. Czekam, czekam, i nic. W końcu zaglądam na dno kubka, a tam sam wrzątek – nie wrzuciłam saszetki z herbatą!

Jak widać, potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby zapanować nad naszym życiem we trójkę. Trzymajcie kciuki!

A dla W. kolejna kołysanka.

38 myśli nt. „L’insomnie

  1. jak by ktoś opisał moje życie z pierwszych trzech no może czterech pierwszych miesięcy życia z naszym synkiem :D czasem w nocy wydawało mi się, że śpi z nami albo go zgniotłam a tym czasem spał sobie smacznie w łóżeczku :D ten czas szybko minie i będziecie go wspominać z uśmiechem :) Mój roczniak biega po pokoju bawi się i uśmiecha :) szybko złapiecie z nim wspólny ,,język” życzę wytrwałości i pozdrawiam :)

  2. Witaj , nie podoba mi sie twój temat. Tez mi — o sikaniu. Jest o czym pisać.
    A może zainteresują cie moje fizjologiczne potrzeby ?

  3. Uśmiałam sie do łez czytając Twój wpis ale podniósł mnie on na duchu:) wprawdzie mam w domu mam 6-latkę ale noce również zdarzają się nieprzespane. Życzę wytrwałości i pogody ducha!

  4. Początki macierzyństwa i tacierzyństwa są wielkim wyzwaniem. Oboje z mężem chodziliśmy wiecznie nieprzytomni. Córka nie była problemowa(spała prawie całą noc -pobudka o godzinie 4) Jak karmiłam piersią, kładłam się z mała( było mi najwygodniej) i zasypiałam. Budziłam się jak była zmiana piersi(mała mocniej ciągła):). Niestety obowiązki domowe to test na wytrzymałość. Mineło trochę czasu, aż się ogarnęliśmy. W kwestii siusiania, to dziewczynki też potrafią. Nie jednokrotnie byłam pod ostrzałem:) poczekaj jak będzie z nocnikiem. Wtedy trzeba uważać:) Pozdrawiam:)

    • ~renata, ja boję się zasnąć karmiąc, Synek wydaje mi się taki malutki i kruchy, że nawet nie chcę myśleć co by się stało, gdyby któreś z nas obróciło się w łóżku przez sen i go przycisnęło. Ale bardzo możliwe, że za parę tygodni niewyspanie zwycięży lęk ;-) pozdrawiam również :)

  5. Pierwszy rok życia dziecka to jakiś horror. Nikt mnie nie ostrzegł,ze to taka masakra. A pierwsze trzy miesiące to jest hardcore, którego nie umiem opisać słowami. Aż mnie telepie na samo wspomnienie…..

    • Współczuje Ci… ja mam zupełnie odwrotnie…. a jestem mamą rocznych bliźniaczek!!!…. dla nas z mężem, pierwsze miesiące z naszymi maleństwami były najwspanialszym czasem:))))
      były ciężkie momenty – zmęczenie ale miłość do dzieci jest tak silna, że nic jej nie zniszczy.

  6. oj skąd ja to znam… :) uwierz mi za rok, dwa będziesz to miło wspominać :)
    bardzo ważne jest wsparcie :) kiedy mąż wracał z pracy i mogłam się spokojnie wykąpać jedyna moja myśl to „chwilo trwaj !”
    życzę Ci powodzenia i samych cudownych chwil :)

  7. Dzieciaczek obraca życie do góry nogami, my też wiecznie niewyspani wciąż czegoś zapominaliśmy :P
    Chyba każdy chłopczyk ma tą pasją obsikiwania, nasz Leo to samo, co przewijanie byłam do przebrania, tak samo jak poszewka na kołdrę, prześcieradło, ciuszki synka… :P

  8. ….ale będzie też zabawnie;) przypomniałam sobie swoje początki…. mój T. pytał ciągle dlaczego mały płacze, kiedy mu odpowiadałam że jest głodny on pytał znów?? pozdrawiam;)

  9. Ja to jednak byłam szczęściarą ! Mój synek od samego początku przesypiał całe noce. Wprawdzie wstawał o 6.00 rano , ale między 21.00 a 6.00 był cichutki jak myszka. Ale żeby nie było za dobrze , to wstawanie o 6.00 zostało mu do 7 roku życia – oczywiście nie wyłączając weekendów i świąt. Różne są dzieci , ale zarwane noce naprawdę nie są regułą.

  10. Matko kochana, ja rozumiem, że opieka nad dzieckiem zajmuje czas i pochłania energię, ale jak dotąd wszystkie komentarze od jednodzieciowych mam, które ledwo żyją ze zmęczenia i niewyspania. Kochane, wyobraźcie sobie, że macie 4 dzieci – 8 latka na specjalnej diecie z problemami emocjonalnymi, 18-miesięczne żywe srebro i ledwo 2-miesięczne bliźnięta. Plus chata do ogarnięcia i codziennie przynajmniej dwa prania. I wtedy narzekajcie :-)

    • To samo miałam powiedzieć! Nie bardzo rozumiem skąd ten dramatyzm. Niewyspanie? Wszystkie matki to przeżyły i no właśnie…przeżyły. Tez mam malutkie dziecko w domu, drugie starsze i psa. No i do tego postanowiłam wykorzystać błogi czas ciąży i urlopu macierzyńskiego na studia. Więc zaocznie robię drugi kierunek. I nie, nie mam bezproblemowego dziecka. Moja Maleńka ma kolki, ale jakoś wspólnie z mężem ogarniamy i dzieci, i psa, i mieszkanie i starcza czasu na naukę. O dziwo czasem uda nam się znaleźć czas tylko dla siebie :) Wszystko kwestia organizacji.

    • Przestań. Nóż mi się w kieszeni otwiera na takie matki-polki-męczennice. Będzie się licytować na bohaterstwo i wytrzymałość! Nie uczono cie o różnicach indywidualnych????????? Ja po jednym byłam ledwo żywa, a ty możesz sobie mieć tuzin dzieciaczków a w wolnych chwilach oprawiać woltyżerkę. Nie imponuje mi to. Dla mnie jedno to był horror i hardcore i nie tobie oceniać zasadność moich narzekań i jęków. Kazdy ma inną wytrzymałość, inne nerwy, inną wrażliwość. Jak cię Bozia stworzyła taką dzielną to się pomódl i podziękuj, a nie wymądrzaj się w necie :P

      • A jak ciebie , moja droga Anno, Bog stworzyl miekkim jajem , co nie potrafi sobie z jednym dzieckiem poradzic to sie pomodl o wiecej sily i cierpliwosci zamiast sie skarzyc w necie jaki to horror przezylas.

        • Skąd wiesz, ze się nie modlę???? Poza tym nie skarzę się w necie, tylko odpowiadam na posta, który mnie lekko zirytował. Widzisz różnicę?? Zdenerwowało mnie, że jakaś pańcia, która ma dane od Bozi więcej siły niz inni, poucza wszystkich dookoła, aby brali z niej przykład. Ja bym chętnie wzięła ten przykład, ale nie mogę bo jestem „miękkim jajem”, mam takie a nie inne uwarunkowania psychofizyczne i choćbym pękła to nie zmienię tego. Jestem słabsza pod pewnymi względami i żadne, wygłaszane przez matkę-polkę mądrości życiowe, tego nie zmienią.

      • A czy ja gdzieś się skarżyłam, narzekałam? Tylko chciałam pokazać, że może być gorzej ;-) Cieszą mnie moje dzieci, chociaż czasem padam na twarz ze zmęczenia i oczy mam na zapałki. Był czas w moim życiu, że miałam tylko jedno dziecko :-) I mogę Wam powiedzieć – im więcej, tym lepiej się człowiek organizuje.
        Po prostu nie wiem, jak można mówić, że pierwszy rok to horror, hardcor i takie tam – toć też znam kolki, ząbkowania i zapchane nosy. A oprócz tego uśmiechy od ucha do ucha, pierwsze „ma-ma”, pierwsze kroki… A takim zdarzeniom to raczej do horroru daleko, prawda?

        • Oczywiście,ze jest radość i szczęście, oprócz horroru :) Ale jeśli sie przyłącza depresja poporodowa, to trudno dobrze wspominać te pierwsze miesiące….. nie oceniaj pochopnie kogoś, kto ledwo przeszedł przez cos, co dla ciebie jest łatwe…. bo ja mogę zaraz opowiedzieć dużo o depresji i domagać się uznania, jaka byłam dzielna w tej chorobie! Ty jesteś dzielna ze swoja czwórką, praniem i sprzątaniem, ja byłam dzielna z jednym dzieckiem, depresją i pomocą babci….. każdy jest inny – pamietaj.

      • Aga ma rację. Dla kogoś kto nie zna życia, a macierzyństwo wyobraża sobie jako zabawę lalkami, to horror, dla innych po prostu życie. Wygląda na to, że tych naiwnych jest obecnie więcej. Z jednej strony opisują jakie są szczęśliwe i wspaniale mamusie – z drugiej hardcore, a życie to po prostu jedno i drugie.

  11. Jakby ktoś opisał moje życie sprzed 2 lat. Teraz biega wiecznie uśmiechnięty synuś a ja zapominam o wszystkich ciężkich chwilach i… myślę o rodzeństwie dla mojego szkrabka. Życzę wytrwałości a synuś niebawem wynagrodzić każdą nieprzespaną noc.

  12. skad ja to znam:) po kilku miesiacach sie unormuje i bedziecie i wyspani i pranie bedzie zrobione.
    Dlaczego tytuly wpisow po francusku? ogolnie bardzo dobrze tylko az razi w oczy to la insomnie, rzeczownik od samogloski sie zaczyna wiec l’insomnie.
    Pozdrawiam

  13. Pierwsze miesiące z maluchem. Jeszcze pamiętam to nocne wstawanie, karmienie piersią i niewyspanie. najgorzej było jak mąż miał na noc do pracy i zostawałam sama. mała się budziła co 3 godziny na papu. ale i tak bardzo miło wspominam ten okres.

  14. Oj skąd ja to znam… Mój synek przez pierwsze kilka miesięcy swojego życia podczas zmiany pieluszki obsikiwał wszystko i wszystkich w zasięgu wzroku :) Do tego stopnia, że pewnego razu obsikał pół wersalki i własną…. główkę ;) Nadal nie wiem jak mu się to udało. Co do ciężkiego życia młodych mam, to ja mam chyba dziecko idealne ;) Od samych narodzin Mały właściwie nie płakał, pięknie jadł (niestety mleko modyfikowane), bardzo dużo spał i generalnie był bezproblemowy. Do tej pory (ma 13,5 miesiąca) nie mogę się nadziwić, że przesypiam dużo więcej godzin na dobę niż przed pojawieniem się Brzdąca. Ale jak czytam Wasze opinie, to już boję się kolejnego dziecka ;) Drugie pewnie da mi do wiwatu!

  15. Jesteśmy dziadkami dwu i półrocznego ślicznego wnusia i wnusi która dzisiaj kończy trzy m-ce . Jesteśmy rodzicami 24letniej dzielnej mamusi która musiała od pczątku drugiej ciąży stawić czoła przeciwnościom losu i dramatów które przeżywała wraz z nią cała rodzina i syna który w wieku 10lat musiał dojrzeć i wspierać siostrę w ciężkich chwilach. Zycie nasze wywróciło się do
    góry nogami . Dzięki opatrzności wnusia urodziła się zdrowa i bez większych komplikacji. wiemy co to znaczy nieprzespane noce . doglądanie starszego wnusia i jednoczesnie opieka nad maleństwem ,pomagamy i wspieramy naszą córkę we wszystkim . Ludzie doceniajcie pełne związki i to że oboje rodziców angażuje się w opiekę nad dzieckiem nieważne że ryjecie nosem ze zmęczenia. Ważne że robicie to razem .Módlcie się aby wasze dzieci nie
    musiały zaznać okrucięństwa które niosą nieudane związki ( nadal wydaje mi się że to jest sen i obudzimy się i wszystko będzie ok.) Zadaję sobie pytanie
    dlaczego to spotkało moją córkę ale jednocześnie wiem że mamy te dwa skarby które są balsamem dla naszych serc. Wybaczcie za tę prywatę ale uważam że tak trzeba . To prawda że za rok człowiek wspomina te trudne chwile związane z wychowaniem maluszków z odrobiną humoru i tęsknoty że to juz nie wróci. Pozdrawiamy

    • ~babciusiu, dziękuję za Twój głos. Z każdym dniem, gdy szwy bolą coraz mniej, a my zaczynamy rozumieć co Synek chce nam przekazać coraz bardziej cieszę się i doceniem tym, co mamy. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego dla całej rodziny!

  16. Przez pierwsze miesiące z pierwszym było tak samo a po roku jak urodził się drugi to działałam jak automat więc wiem co to znaczy małe dzieci w domu.Teraz z resztą jest podobnie ale idzie wszystko wytrzymać.Teraz już będzie z górki.Trzymam kciuki.

  17. Miałam nadzieję przeczytać coś błyskotliwego, zabawnego – przecież dzieci są takie słodkie. Okazuje się jednak, że tym super newsem jest sikanie – fizjologiczna czynność. Tak się składa, że wprawna matka otwierając pieluszkę od razu pozna, czy dziecko zabiera się do sikania – wskazuje na to powiększony, napięty penis (tudzież siusiak – zwał jak zwał). Bardzo pasjonujące jest to czytanie o tym, jak to autorka wtarła balsam, poszła sikać w nocy i zaparzyła sobie herbatę. Kochanieńka, wychowuję dwoje dzieci, w tym jedno z wadą jelit, które przez 4 miesiące swojego życia nie spało, tylko płakało z bólu 24h/dobę, a wraz z nim cała rodzina. Twoje problemy to naprawdę norma, a nawet lepiej niż norma, którą są choćby wielotygodniowe epizody kolki, ale wnioskuję, że jesteś młodą mamą i to dla Ciebie początek przygody. Życzę wielu macierzyńskich sukcesów i mam nadzieję, że zaczniesz selekcjonować tematy do bloga, dzięki czemu będzie on super materiałem do czytania. 3mam kciuki. EnaNena

  18. Uwielbiam Cię czytać :) nie rozumiem nie pochlebnych komentarzy,przecież to wolny kraj,jak się komuś nie podoba przecież czytać nie musi i problem z głowy :) Ja to muszę powiedzieć że jestem szczęściarą,moja starsza córka od urodzenia spała całą noc,a młodsza budziła się raz,maksymalnie dwa razy w nocy :) Życzę powodzenia w częstszym jedzeniu gorącego obiadu :)

  19. Sama mam dwie córki 9 i 7 lat, a coraz częściej myślę, że chciałabym wrócić do takich nieprzespanych nocy, bo to mimo wszystko najpiękniejsze chwile w naszym życiu to te spędzone z dziećmi, a każda jest cenna, nawet ta najbardziej męcząca. Tylko boję się, że taka różnica wieku miedzy dziećmi to ogromna przepaść, no chyba że będzie parka na raz, albo jedno po drugim, żeby nie było nudno ;)

  20. Do niezadowolonych komentatorów: Nie wiem skąd tyle złości i rozdrażnienia. Kocham Synka nad życie i cieszę się nim każdego dnia. To, że czasem jest mi ciężko nie wyklucza radości z macierzyństwa. A gdzie jak gdzie, ale na swoim blogu mogę napisać, że jestem zmęczona, że jest mi ciężko. Niektórzy w ten sposób rozładowują napięcie, że się komuś wygadają. Ja wygadałam się Wam… I dostałam za to po nosie. Jakie frustracje Wy próbujecie w ten sposób rozładować?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>