La maison

Wracamy do siebie po podróży. Mam cudownego, najlepszego na świecie Męża! Dzisiaj rano zajął się cichutko naszą pociechą, a ja mogłam w tym czasie zdrzemnąć się jeszcze godzinkę po raz pierwszy od… w zasadzie nie pamiętam od kiedy! Obudziłam się wypoczęta i przepełniona bezbrzeżną wręcz miłością do Współmałżonka. Polecam na zacieśnienie więzi!

A po wyjeździe pozostały mi takie refleksje:

1. nie ma osoby zdolnej nie uśmiechać się w towarzystwie niemowlęcia. Nasz mały W. działa na atmosferę niezawodnie niczym promień słońca wpadający do pokoju.

2. nowy członek rodziny bardzo ją integruje. Wszystkie babcie i ciocie chcą koniecznie zobaczyć maleństwo, oraz nadzwyczaj zgodnie rozpływają się nad jego urodą :-)

4 myśli nt. „La maison

  1. Oj tak,masz rację :) po pewnym czasie te ciocie i babcie zaczynają cokolwiek denerwować. Sama jestem po wizycie teściów.Początek fajny a potem „im dalej w las tym więcej drzew”.Nawet psa rozstroili :( Przydałby mi się teraz Cesar Milan ,bo zaczynamy nauki od nowa. A swoją drogą-ciekawe czy jest jakiś zaklinacz teściów??? :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>