une question de vie ou de mort

Catherine Black: Przemijanie

Catherine Black: Przemijanie

Rozmawiałam niedawno z mamą przez telefon.

-Wiesz, podwoziliśmy niedawno Tę-Starszą-Panią-Którą-Znasz i powiedziała nam, że ma duży ubytek słuchu, i że bardzo jej z tym ciężko, bo nie słyszy już śpiewu ptaków. Pamiętasz jak ona uwielbiała słuchać śpiewu ptaków! A teraz nic.

Innym razem jedziemy samochodem, a tu nagle korek. Zastanawiamy się z Tatą: „Skąd tu korek? W takim miejscu? Czy to jakiś wypadek?”. A tu się okazuje, że jakaś staruszka przechodziła z balkonikiem przez przejście dla pieszych w takim tempie, że zatrzymała kompletnie ruch w obie strony. Starość jest straszna…

-Yyyyy… Nie wiem co na to odpowiedzieć – tyle jestem w stanie wymyślić na poczekaniu. Przecież nie powiem „Ależ skąd, starość jest super! Nie trzeba chodzić do pracy, można bawić się z wnukami i realizować swoje hobby!”. Starość to starość. Podobnie jak młodość, ma swoje blaski i cienie. Tyle, że patrząc z perspektywy czasu minione chwile utrwalają się w naszej pamięci jako wspaniałe, a obecne zmagania zawsze wydają się najcięższymi z jakimi przyszło nam się zetknąć.

Na niekorzyść starości dodatkowo działa fakt, że nie da się ukryć, iż wiąże się ona ze stopniową, acz nieodwołalną, utratą. Sił witalnych. Zdrowia. Urody. Mobilności. Apetytu. Jest to droga w jedną stronę i wszyscy wiedzą jaki jest ostatni przystanek na tej trasie. Aczkolwiek umierają przecież także młodzi, a nawet dzieci. Śmiem więc podejrzewać – bo przecież niewiele mi w tej kwestii jeszcze wiadomo – że główny problem stanowi świadomość. Nie tyle świadomość tego, że koniec nadejdzie, co świadomość tego ile mieliśmy ( i czego być może wówczas nie umieliśmy docenić), a co teraz na naszych oczach, kawałek po kawałku, zanika.

Tymczasem od czasu ciąży ze zgrozą przyglądam się zmianom zachodzącym w moim własnym ciele (jeśli mam akurat czas, a szczęśliwie nie ma go wiele!). Mimo, że straciłam wszystkie ciążowe kilogramy z nawiązką, brzuch uparcie nie chce być tak jędrny jak dawniej. Cerze z pewnością nie służą wszystkie nieprzespane noce (ach, pierwsze zmarszczki!). Stan piersi po ponad roku kamienia litościwie przemilczę. I tak sobie myślę, że to jest właśnie to: powolne, stopniowe oswajanie z umieraniem.

***

W nocy, leżąc w łóżku przed snem, przytulam się do męża i pytam:

-Boisz się starości?

-Nie.

-Ale przecież będziesz wtedy brzydki i niedołężny.

-No i co z tego? Ale będę z Tobą.

-Ale ja też będę brzydka i niedołężna.

-No to razem będziemy piękni.

-Nie mam pojęcia w jaki sposób doszedłeś do takiego wniosku.

-To proste. Efekt synergii.

Zamykam oczy. Zanim zasnę, z całych sił staram się wierzyć w efekt synergii.

5 myśli nt. „une question de vie ou de mort

  1. Kiedyś ludzi starszych otaczano opieką,szacunkiem.Liczono się z nimi,bo przecież posiedli tą mądrość życiową,której młodzi nawet nie posmakowali.Do ostatnich chwil byli z rodziną,bo w taki sposób im się odwdzięczano za wychowanie,za pomoc.
    Teraz człowiek stary przeważnie jest przeszkodą,zawalidrogą którą szybko trzeba usunąć. Załatwia się miejsce w domu opieki i najlepiej zapomnieć. A ten człowiek tęskni,wspomina i zastanawia się gdzie popełnił błąd,że znalazł się w takim miejscu,zapomniany,osamotniony.
    Zapominamy że my też kiedyś starzy będziemy.I że też możemy skończyć w takim miejscu.
    Młodość jak motyl trwa chwilę,starość jak dobra przyjaciółka jest z nami wieczność.

    • Inna rzecz, że szacunek starszym nie należy się z urzędu i że nie wszyscy zapracowali sobie w życiu na miłość i opiekę. Niektórzy wręcz przeciwnie. Myślę sobie, że w pewnym sensie młodość może również być życiową towarzyszką – pod warunkiem, że nie stetryczejemy, pozostanie w nas płomień życiowej energii i radości. Tak przynajmniej sobie wmawiam ;-)

  2. Bardzo wzruszający tekst, trafne spostrzeżenia, przepiękny dialog z mężem…
    Chyba młodość tak ma do siebie, że z zasady boi się starości i nie do końca ją rozumie. Gdy jesteśmy młodzi (lub w miarę młodzi;) starość jawi nam się właśnie jako ubytek (zdrowia, urody…) i świadomość, że coraz bliżej końca.
    Ale wiecie, ja mam nadzieję, że może do starości trzeba dojrzeć…
    I będąc samemu w podeszłym wieku, nie będziemy postrzegać siebie przez pryzmat braku sił, witalności…Zmiany fizyczne zachodzą w naszym ciele na tyle powoli, że przyjmujemy je jako coś naturalnego…
    Mam nadzieję, że tak będzie z naszą starością.
    Na pewno czymś strasznym byłoby położyć się spać młodym i obudzić starym…
    Ufam, że w naszym przypadku będziemy piękni w swej starości, ale żeby tak było już dziś trzeba na to pracować pięknie żyjąc…

    • Jestem za! Myślę, że jeśli ktoś żyje z pasją, z miłością, rozwija się intelektualnie i duchowo, to mu się odbija na twarzy. Podobnie jak odwrotna sytuacja. Obyśmy mieli kiedyś więcej zmarszczek od śmiechu niż od marszczenia brwi ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>