le paravent

cf0619d4-83a5-4403-ac9a-748535a3341c_900x

Powracam po tygodniu urlopu w nadmorskim kurorcie. Podczas wakacji zauważyłam ciekawą prawidłowość. Dawniej, w (nie tak jeszcze wszak zamierzchłych…?) czasach mojego dzieciństwa parawan na plaży stanowił rzadkość. My również wyruszyliśmy z młodym na plażę uzbrojeni jedynie w koc.

- Gwoli ścisłości, zabraliśmy również całą stertę wiaderek, foremek, łopatek, kremów z filtrem, chrupek kukurydzianych, tudzież innych rzeczy wchodzących w skład absolutnego minimum zaopatrzenia rodziny z małym dzieckiem. -

Tymczasem, jak się okazało znaleźliśmy się w zdecydowanej mniejszości „bezparawanowej”. Kolejne grupy ludzi, a nawet pary (pojedyncze osoby zazwyczaj zadowalały się gigantycznymi okularami i słuchawkami na uszach), zjawiające się na plaży skrzętnie okopywały się na upatrzonych pozycjach, odgradzając maksymalnie dużo przestrzeni na swój wyłączny użytek.

Pomyślałam sobie, że to jest jakiś znak czasów: w miejscu, w które przychodzą takie tłumy, że nie ma gdzie szpilki wcisnąć, każdy chce być sam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>