Le chat

Idę przytulić starszego synka przed snem. Leży uśmiechnięty pośród pluszaków i oświadcza z zadowoleniem:

- Nie mam misia!

- O, rzeczywiście. A gdzie jest misiu?

- Jest w moim brzuszku! – Poklepuje się po wypukłości na klatce piersiowej. -Tak jak u mamy w brzuszku był nasz mały dzidziuś.

- Aha! I go urodzisz?

- I będziemy mieli małego misiaczka!

- A ty będziesz dla niego tatą?

- Nie, będę dla niego koteczkiem.

- Aha… A w takim razie dla mnie kim będziesz? – Pytam już skołowana. Syn patrzy na mnie niepokojąco uważnie, jakby miał do czynienia z niezbyt pojętnym słuchaczem, po czym stwierdza:

- Też koteczkiem.

- A, no tak. Jasne. Dobranoc synku!

- Dobranoc KOTECZKU!