Pendant le sommeil…

W nocy mąż wstaje przewijać maleństwo, po czym oddaje je mi do karmienia, a sam wraca do łóżka. Ze względu na bardzo dokuczliwe kolki nasze młodsze dziecię akceptuje jedynie karmienie na siedząco, więc przystawianie do piersi leżąc i na wpół śpiąc – jak to się odbywało przy starszym synku – nie wchodzi w grę. Czekam więc najpierw, aż maluch się naje, potem przytulamy się trochę aż mu się odbije, odkładam go do łóżeczka najdelikatniej jak potrafię (ma bardzo czuły detektor odkładania!), i wreszcie ja też mogę ponownie zasnąć. Oczywiście nie raz przespałam już część nocy na fotelu do karmienia.Trudno oprzeć się pokusie przymknięcia powiek, kiedy wtulony we mnie ciepluszek oddycha mi równomiernie na szyję i posapuje przez sen. Na szczęście fotel nie jest przesadnie wygodny, więc najpóźniej po godzinie budzi mnie ból karku.

Wczoraj w nocy mąż po raz kolejny przewinął synka, oddał go w moje ręce, a sam udał się w objęcia Morfeusza. Nakarmiłam małego, ululałam, odłożyłam do łóżeczka i już, już zapadałam w sen, kiedy tuż obok rozległo się gromkie chrapanie. Szturchnęłam męża znacząco, na co on zerwał się z łóżka jak oparzony, po czym rzucił się do przewijania naszego dopiero co przewiniętego, i pogrążonego w głębokim śnie, maleństwa. Byłam tak rozbawiona, że prawie odechciało mi się spać. Po minucie nieopanowanego chichotania w poduszkę, zasnęłam jak zabita.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>