Un deuil

Zdałam sobie sprawę, że jako rodzic przeżywam swojego rodzaju dwojaką żałobę. Żałobę po dziecku, które już było  – ale urosło i nie jest już tym słodkim, rozkosznym niemowlakiem, co kiedyś. I żałobę po dziecku, którego nigdy nie będzie – bo moje wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądać i zachowywać się moje dziecko, nijak się mają do rzeczywistości.

Pragnienia zachowania tego, co minione i tworzenia  tego, co się nie zdarzy – niemożliwa przeszłość i niemożliwa przyszłość – wydają się sprzeczne, a jednak współistnieją we mnie, równorzędne. Dopiero kiedy odrzucam te dwie tęsknoty mogę zobaczyć moje dziecko takim, jakie jest. Bez otoczki wspomnień, które nie są jego wspomnieniami. Bez moich oczekiwań co do tego, jakie być powinno. Tam zaczyna się miłość.