półeczka z książeczkami

Poziom czytelnictwa w Polsce nie przedstawia się dobrze, a co gorsza wykazuje tendencję spadkową. Według badań Biblioteki Narodowej z 2015 roku lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało zaledwie 37% badanych, być może również dlatego, że przyznanie się do nieczytania przestało być powszechnie postrzegane jako powód do wstydu.

Tymczasem cała nasza rodzina uwielbia czytać książki, a mały W. nie stanowi wyjątku. Odwiedzający nas znajomi zawsze zwracają uwagę na fakt, że mały ma bogate słownictwo, potrafi bardzo ładnie mówić, a także skupić uwagę przez długi czas. Przypisuję te zasługi właśnie czytaniu książek – choć każde dziecko oczywiście ma też wrodzony temperament i określone predyspozycje.

Warto dodać w tym miejscu, że nie mamy w domu telewizora (co najwyraźniej nie mieści się w głowach ustawodawców ustalających obowiązkowy abonament). Wprowadziliśmy zasadę, zgodnie z którą w niedzielę W. może wybrać do obejrzenia w internecie dwie ok. 10 minutowe bajeczki, np. „Misia Uszatka”, „Krecika”, „Reksia”… I to by było na tyle jeśli chodzi o kontakt z technologią. Żadnego dawania dziecku tabletu, smartphone’a czy komputera do zabawy – w naszym przekonaniu to nie zabawki, tylko drogi sprzęt, który łatwo uszkodzić. Na dodatek wiele osób posługuje się tymi środkami by mieć święty spokój i chwilowo „pozbyć się” dziecka, co kłóci się z naszym podejściem do wychowania. Żadnych zabawek, które świecą, tańczą, rozmawiają i właściwie bawią się same ze sobą. Bardzo świadomie decydujemy się na naturalną drogę od zabawek prostszych do bardziej skomplikowanych, od podstawowych umiejętności, jak trzymanie kredki, wycinanie, nawlekanie, układanie puzzli, itp., do umiejętności bardziej zaawansowanych. Nie mamy przy tym poczucia, że coś dziecku odbieramy – dzieci niezwykle szybko przyswajają umiejętności związane z obsługą urządzeń, a dzisiejsze programy i aplikacje są tak intuicyjne, że ich obsługa nie przysparza problemów nawet kilkulatkom. Jednocześnie wiele biegłych technologicznie dzieci ma duże problemy z wiązaniem butów i pisaniem.

Jak zachęciliśmy synka do czytania? Po pierwsze często widuje nas czytających coś dla własnej przyjemności, czasem sobie nawzajem na głos. Po drugie w pokoju dziecięcym, na wysokości małych rączek, znajduje się wiele kolorowych, zachęcających do czytania książek. Wybieramy dla synka książki, które sami chcielibyśmy czytać. Stawiamy na jakość: ciekawy pomysł, interesującą historię, ładne ilustracje. Oto kilka przykładów:

1. Eric Carle, „Bardzo głodna gąsienica”, wyd. Tatarak, twarde strony

DSC_0227

DSC_0228

Kultowa już książeczka o przemianie z gąsienicy w motyla uczy nazw dni tygodnia, liczenia do pięciu, a także nazw owoców i potraw. Nietypowy format, barwne ilustracje i dziurki w rozmiarze dziecięcych paluszków uczyniły ją na długi czas naszym rodzinnym numerem jeden. Obowiązkowe wydawanie dźwięków mlaskania gdy gąsienica zjada kolejne posiłki!

2. Zbigniew Dmitroca, „Kształty i kolory”, wyd. Egmont, twarde strony

DSC_0229

DSC_0230

Ciekawa propozycja kupiona za grosze w „Biedronce”. Każda strona zawiera otwór w innym kształcie i kolorze, mieszczący się w poprzednim otworze i tworzący element ilustracji rodem z cyrku. Nauka nazw kolorów i kształtów, proste wierszyki łatwe do zapamiętania. Polecam całą, utrzymaną w podobnej konwencji, serię „Akademia mądrego dziecka”. Mamy jeszcze „Jeden, dwa trzy” (nauka liczenia), „Koła i kółka” (nazwy pojazdów) i „Widzę cię!” (nazwy zwierząt).

3. „Liczymy kotki”, wyd. Wilga, książka + flamaster wodny, twarde strony

DSC_0231

DSC_0232

Bardziej niż o czytanie chodzi tu o malowanie wodą. Pod wpływem wilgoci na kartkach pojawiają się kolory. Gdy kartka wyschnie, można zaczynać zabawę od nowa. Malowanie bez bałaganu – jak dla mnie rewelacja. Pojawiają się też nazwy zwierząt gospodarskich, elementy liczenia i ciekawe słowa takie jak chociażby nazwy kolorów: rudy, bury, szary. Jedno zastrzeżenie: flamaster dość szybko przestaje działać, ale zabawa paluszkami zanurzonymi w wodzie również świetnie się sprawdza.

4. Jo Lodge „Ojej! Mały kurczak”, wyd. Olesiejuk

DSC_0233

DSC_0234

DSC_0235

Najkrótszy opis: „Przesuń, baw się, pociągnij!”. Na każdej stronie znajduje się ruchomy element poruszany przez czytelnika. Uwaga: historia dosłownie wychodzi poza ramy książki! W serii także „Plask! Mała krówka”, „Bęc! Mała sówka” i „Tup, tup! Mały dinozaur”. Tak, mamy je wszystkie i znamy je na pamięć. W okresie świetności czytywaliśmy je kilkanaście razy dziennie – na wyraźne życzenie synka. Tym razem bez elementów edukacyjnych, czysta rozrywka – no, chyba że dziecko postanowi sprawdzić zasadę działania wymyślnych dźwigni. Jedynym minusem tych książek jest łatwość z jaką można je zniszczyć. Miejcie taśmę klejącą w pogotowiu.

5. Derek Matthews, „Snappy farm”, wyd. Ted Smart, twarde strony, książka anglojęzyczna

DSC_0236

DSC_0237

DSC_0238

Na pewno na polskim rynku są też podobne pozycje, jednak nam udało się kupić tę w antykwariacie za bezcen i myślę, że ważne jest żeby podkreślić, że dobra książka nie musi oznaczać dużych wydatków. Do stron tej książki można przyczepiać dołączone w zestawie magnesy – zgodnie z zamieszczonymi w wierszyku na stronie obok instrukcjami, lub zupełnie nie (czasem niespodziewanie trafiają też na lodówkę albo kaloryfer). Do wspólnej zabawy i nauki nazw zwierząt gospodarskich po angielsku.

6. Rufus Butler Seder, „Kick!”, wyd. Workman, twarde strony, książka anglojęzyczna

DSC_0239

Nasz najnowszy nabytek, który nie przestaje fascynować wszystkich – małych i dużych – którym go pokazujemy. Wersji polskojęzycznej niestety nie ma, jest natomiast niemieckojęzyczna. Tym razem cena niestety wysoka, ale warto ją zapłacić. Książka, w której wszystkie ilustracje zostały stworzone metodą skanimacji opowiada o ruchu. To po prostu trzeba zobaczyć, dlatego załączam filmik.

Wszystkie książki wypróbowaliśmy na prawdziwych dzieciach, gwarantujemy zadowolenie! Mam nadzieję, że udało mi się Was zainspirować do wspólnego czytania. Na pewno udało mi się zainspirować W., który widząc, że przeglądam jego półkę z książkami zaraz zabrał się do „czytania” (zna na pamięć tekst znajdujący się przy poszczególnych ilustracjach).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>