La pharmacie

W aptece wymieniłam całą listę dziecięcych produktów dla naszego malucha, po czym w końcu, po dłuższej chwili milczenia wymruczałam pod nosem, że potrzebuję czegoś na hemoroidy.

- Karmi pani piersią?

-Tak.

Farmaceutka pogmerała chwilę w szufladzie, po czym wyjęła małe opakowanie i wręczyła mi je z uśmiechem.

-Proszę, mi pomogło po porodzie.

A widząc moją zmieszaną minę dodała:

-To bardzo częste powikłanie.

I dorzuciła mi do reklamówki z zakupami kilka darmowych próbek.

Slow motion

W życiu współczesnych ludzi pośpiech jest zjawiskiem równie powszechnym jak Żabka lub Biedronka przy jednej z ulic Poznania (nie mylić z żabką lub biedronką, tych uświadczyć nieco trudniej), o czym zdarzyło mi się już wspomnieć tutaj.

Niemniej jednak, istnieją takie miejsca, które promują nurt przeciwny i na przekór kulturze „już, teraz i  na wczoraj”, niewzruszenie zdają się istnieć w zgoła odmiennym wszechświecie, w którym czas odmierza się zupełnie inną miarą. Takim miejscem niewątpliwie jest dowolny urząd pocztowy, urząd miejski, a także apteka. Ilekroć trafiam w jedno z wymienionych miejsc, mam nieodparte wrażenie, że ktoś wcisnął wielki przycisk z napisem „slow motion”.

Obowiązkowo tylko jedno stanowisko na trzy jest czynne. Niekończąca się kolejka spoconych, potupujących i pochrząkujących znacząco ludzi zastanawia się jak to się stało, że ze wszystkich możliwych miejsc na świecie znaleźli się akurat między niemożliwie śmierdzącym staruszkiem a niecierpliwiącą się kobietą o rubensowskich kształtach, co i rusz popychającą ich w plecy tą lub ową częścią swego obfitego ciała. Tymczasem osoba obsługująca tych wszystkich nieszczęśników, nie dostrzegając absolutnie żadnej z ich niewygód, oddaje się studiowaniu Tej Jednej Jedynej Recepty. Niespiesznym krokiem uda się na zaplecze, wróci z tajemniczym specyfikiem, postuka w klawiaturę komputera – czy to na pewno to? Ach, nie, przecież to nie to stężenie! Poskrobie się po głowie, potrze umęczone czoło, otworzy tę szufladę, potem następną… Eureka! Można szukać drugiej pozycji spośród pięciu na liście.

Nieważne co o tym sądzimy. Nic to, że gdyby każdy w tym samym tempie wykonywał swoją pracę, mielibyśmy w Polsce druga Grecję. Ostoje spokoju i wyciszenia trwają na przekór przeciwnościom, skłaniając klientów do zastanowienia. Nad czym? Chociażby nad tym, co ja tutaj robię, i czy aby na pewno potrzebuję tego, po co w tej kolejce stoję.