Être maman

źródło: http://www.momjunction.com

źródło: http://www.momjunction.com

Tak sobie pomyślałam, że w świetle niedostatku pozytywnego przekazu o aktywnej ciąży, o wczorajszym temacie warto napisać z odmiennej perspektywy. Wczoraj pisałam o tym, dlaczego warto studiować będąc mamą. Temat na dziś: egoistyczne pobudki, dla których warto mieć dzieci (niekoniecznie na pierwszych studiach, chociaż… Znam takich, którzy mieli na tym etapie swojego życia taką na przykład mnie, i sobie chwalą ;-) ).

Zdrowy tryb życia (z niewiadomych przyczyn zwany przez niektórych Polaków lifestylem)

Pobudka skoro świt, chodzenie spać z kurami, popołudniowa drzemka, codzienny spacer i wysiłek fizyczny, regularne pory posiłków, zdrowa żywność, picie wody w dużych ilościach, brak ekspozycji na papierosy i alkohol, kremy z filtrami przeciwsłonecznymi… Brzmi znajomo? Nie? To znak, że nie jesteś rodzicem! Dzieci bardzo pomagają dbać o zdrowie. Nie, żeby nie dało się dbać o zdrowie nie posiadając dzieci, jednak wewnętrzna motywacja znacznie wzrasta, gdy trzeba świecić przykładem.

Ćwiczenia z kreatywności

Rodzice muszą zmierzyć się z całą gamą wyzwań nieznanych ludziom bezdzietnym, nierzadko zupełnie abstrakcyjnych. Przykłady? Proszę bardzo. Obiad na ścianie, rysunki kredką na ścianie, kupa na podłodze, piasek w oczach, plastikowe zabawki dorzucone do prania, program prania zmieniony w trakcie cyklu na zupełnie nieodpowiedni dla tkanin w bębnie pralki (jak? JAK?!),  jeden z nowiuteńkiej pary butów dryfujący w pobliskiej sadzawce (nie pytajcie…), ogromna plama na świątecznym ubranku tuż przed wielkim wyjściem – to wszystko rzeczywiste sytuacje!

„I co teraz, mamo?”, pytają wielkie, ufne oczy dziecka. I oczywiście mama musi znaleźć sposób, bo któż inny? Mój syn, gdy coś zepsuje – co by to nie było – przynosi mi zepsuty przedmiot, wraz z taśmą klejącą i nożyczkami. Taka jest wiara dziecka w moc naprawczą mamy.

Bywają też przyjemniejsze ćwiczenia: wspólne lepienie z ciastoliny, malowanie, tworzenie kostiumów z niczego, wymyślanie zabaw. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, w porównaniu z tymi powyżej, to żadne wyzwanie ;-) !

Ćwiczenia z myślenia filozoficznego

Cytaty z pierworodnego:

„A dlaczego?” (Stosowane jako przerywnik, niezależnie od kontekstu, np.:

„A dlaczego Słońce świeci? (I natychmiast po uzyskaniu odpowiedzi) A gdyby nie świeciło, to…?”

„A dlaczego to jest chłopiec? (I natychmiast po uzyskaniu odpowiedzi) A gdyby miał waginę, to…?”

„A dlaczego ten samochód tu stoi?”.)

(tonem odkrywcy) „Wózek widłowy… To się rymuje z „wózek widłowy”!”

„Citroen jeździ szybko. Bo jakby jeździł powoli, to by się nie nazywał „Citroen”, tylko… Mamo, jaki samochód jeździ powoli?”

„Gdyby nie było trawy, to nie byłoby kosiarki. A gdyby nie było kosiarki, to nie byłoby koszenia.”

„To jest tramwaj wysokopodłogowy, bo ma podłogę wysoko, a niskopodłogowy ma podłogę nisko.”

„Mama jest mamą W., tata jest tatą W. … A kto będzie mamą i tatą dzidziusia, którego mama ma w brzuszku?”

„Co to znaczy: „zmartwychwstał”?”

„Czy Pan Jezus mieszka w kościele?”

„Rano, wieczór, we dnie, w nocy, bądź mi zawsze kupo mocy…”

„Módl się za nami grzecznymi, teraz i w godzinie śmierdzi naszej…”

„Mamo, zaśpiewaj mi „Księżycową gruszką”!” (Chodzi oczywiście o „Dobranocka się skończyła”, na koniec 3 zwrotki padają słowa „księżycową dróżką”.).

„Mamo, a jaka była ta piosenka u babci, taka… (Macha rytmicznie głową, ale nie wydaje żadnych dźwięków i autentycznie oczekuje odpowiedzi.)”

Ćwiczenia z optymizmu

Podczas wypakowywania zakupów z torby W. wykrzykuje radośnie: „O, masełko!”, „O, serek!” zupełnie jakby się dobrał do torby św. Mikołaja. Kiedy zza chmury wyłoni się choćby najwątlejszy promień woła: „O, jakie ładne słoneczko! Pójdziemy dzisiaj na spacer!”. Kiedy coś mu spadnie ze stołu, mówi sam do siebie: „To nic, podniosę później”. Podczas spaceru potrafi nie zauważyć samolotu, za to staje jak wryty i woła: „O, jaka mała mróweczka! Musimy ją ominąć, żeby nam nie weszła pod buta. Mamo, uważaj na mrówkę!”. Kiedy się rozbierze do kąpieli, pyta kokieteryjnie: „A co to za śliczny golasek?”.

Witamina M

Przytulanie, buziaki, głaskanie, siedzenie na kolanach, trzymanie za małą, ciepłą rączkę, noski-eskimoski – pełny serwis, o każdej porze dnia i nocy! A do tego tak urocze komplementy jak:

„Mama westchnęła ciepłym słońcem!”

„Mama jest piękna! Ma takie piękne nóżki, i długie włosy…”

„Ładny sweterek!”

Nie mogę się powstrzymać i przytoczę jeszcze całą sytuację podczas jazdy samochodem, gdy ni z tego ni z owego synek wykrzyknął:

-Mama jest najlepsza! – Pękam z dumy, gdy nagle on dodaje – Umie dobrze odkurzać i robi dobre obiadki.

ja (starając się zachować powagę i jednocześnie ukryć rozczarowanie definicją mojego prymatu) – Dziękuję. Ty też jesteś najlepszy.

W. (Milczy zdecydowanie wyczekująco.)

ja (w panice rzucam pierwszą rzecz, jaka mi przychodzi do głowy, czyli najnowszą umiejętność W.) – Umiesz skręcić termos! (sic!)

W. (spostrzegając, że o tacie, który też z nami jedzie, jeszcze nikt nie wspomniał) – I tata też jest najlepszy! Też umie skręcić termos!