La laideur

Luźne przemyślenia w związku z dzisiejszą, kolejną już miesięcznicą (czemu nie ma jeszcze tygodniówek i codziennic? Co za niedopatrzenie!). Pogrubienia moje:

„Atak Al-Kaidy zjednoczył Amerykanów. A u nas? No, wiadomo, Smoleńsk podzielił to, co jeszcze było do podzielenia. Zaczyna się wielki spektakl, więc najpierw pochówek na Wawelu, z królami i Piłsudskim. Za dużo? Nie, za mało, trzeba krwi, więc narada dworu i decyzja. Samolot strącili takim czy innym sposobem Putin i KGB. A współpracował z nimi podporządkowany Rosji rząd agenturalny, pseudopolski. Tusk i Komorowski. Nienawidzili prezydenta i jego partii politycznej, nadarzyła się okazja. Kiedy na miejscu katastrofy Putin objął Tuska, to Tusk mu dziękował za zbrodniczą przysługę. ‚Już ustalali przebieg śledztwa’ – to mówi w telewizji polska posłanka. Brak dowodów, ale się znajdą. Towarzysz Werfel, propagandzista KC PZPR mawiał: ‚Ja rzucam myśl, a wy go łapcie’. To zresztą sprawa wiary, nie wiedzy. A Polacy, jak wiadomo, irracjonalni są. Z tym, żeby znaleźć tych, co uwierzą, nie było kłopotu. Smutny, biedny, skołowany tłum, szukający sensu, nadziei i odwetu za smutne, biedne życie, znalazł cel. Od dawna szukał winnych, to mu pokazano. Jest zbrodnia, są zbrodniarze. Trzeba ukarać. Lud pod krzyżem jest szczęśliwy, bo czuje się nareszcie potrzebny. Można to zrozumieć.”

(Janusz Głowcaki, „Przyszłem, czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy”)

„Kaczyński rzucił dobre populistyczne rzeczy, na przykład 500 plus, teraz próbuje z mieszkaniami plus. Choć jeszcze z zamkami kazimierzowskimi plus, estetyka plus, literaturą plus.

Wcześniej dał ludziom coś bardzo ważnego – dał możliwość wiary w zamach. Dał prawo, żeby mogli głośno mówić, że to był spisek przeciwko prezydentowi, i nie wstydzić się tego. Dał prawo, żeby mogli bać się innych i nie ukrywać tego. I żeby nie musieli się wstydzić, że nie chcą tu obcych, uchodźców. Tak Kaczyński dzieli naród i wygrywa.”

(Lech Wałęsa w wywiadzie udzielonym Agnieszce Kublik dla „Gazety Wyborczej” 8-9.07.2017)

Partia rządząca, do pewnego stopnia pospołu z opozycją, nie przeczę, wyciągnęła z ludzi coś bardzo brzydkiego i pozwoliła temu – dotychczas wstydliwemu czemuś – ukazać się w pełnym świetle. Smucą mnie dwa fakty: że w ludziach coś takiego w ogóle było, i że nieprędko z powrotem się schowa.