j’ai besoin de toi

„Wsi spokojna, wsi wesoła…”.

Dziś rano krążyłam po domu rodziców w poszukiwaniu zasięgu, z wstukanym w komórce tekstem, który uparcie nie chciał się wysłać. Za mną, krok w krok, człapał W. Zdziwionej naszym małym pochodem mamie rzuciłam w locie, że muszę odpisać na SMS od męża. Ledwo wypowiedziałam te słowa, kiedy uświadomiłam sobie, że właśnie tego wyrażenia użyłam: „muszę odpisać” – a przecież jeszcze nic do mnie nie doszło. Mamy z T. taką niepisaną umowę, że codziennie rano wysyłamy sobie wiadomość na dobry początek dnia.

Niespodziewanie dla samej siebie pomyślałam, że takie graniczące z pewnością przekonanie o czyimś zaangażowaniu przypomina relację człowiek – Bóg. To, że nie jest się w stanie odebrać czyjejś wiadomości, nie oznacza wcale,  że po drugiej stronie nikt nie nadaje. Uśmiechnęłam się do tej myśli.

Kiedy wreszcie udało mi się znaleźć zasięg, wysłałam SMS, a kilka sekund później odebrałam zaległą wiadomość od męża.

homecoming

„Wracam do domu”, pomyślałam idąc nieśpiesznym wakacyjnym krokiem. Słońce przyjemnie grzało mi plecy. Do domu.
Jak to się zmienia! Jeszcze niedawno dom był tam, na prowincji, wśród pól i lasów. Rodzina bocianów z pobliskiego gniazda zlatywała się o świcie przed domem na śniadanie. Sarny podgryzały nam młode jabłonki w ogrodzie. Jadąc samochodem trzeba było uważać na wędrujące gromady dzików, które zawsze bardzo karnie przechodziły przez jezdnię równiutkim rzędem: dorosły (tata? mama?) dzik, w środku małe i na końcu znów dorosły. Wrzask, bo przecież nie śpiew, ptaków o wschodzie słońca był nie do wytrzymania, budzik stał w zapomnieniu zupełnie bezużyteczny. A teraz nagle dom w Poznaniu.
I to wcale nie jakiś wymuszony, wyuczony „dom”, bo gdzieś przecież trzeba wracać, ale prawdziwie przyjęty sercem, własny. Taki, w którym rano codziennie o 7.15 słychać dzwony kościoła wygrywające melodię „Kiedy ranne wstają zorze..”, a wieczorem o 21.00 „Apel jasnogórski”. Koniec końców, szykując sobie kanapki na śniadanie podśpiewuję sobie „Bądź pochwaalon Boże wielki!”. A czemu by nie miał być pochwalon, owszem, kanapki bardzo smaczne.
Sąsiedzi z góry grywają popołudniami na pianinie standardy jazzowe, a sąsiedzi z dołu mają małe dziecko i jeszcze nie za bardzo wiedzą co robić, żeby przestało płakać. Zauważyłam, że kiedy sąsiedzi z góry grają na pianinie, dziecko z dołu nigdy nie płacze. No, ale co ja tam wiem, może akurat wtedy śpi albo jest na spacerze.
Zresztą na brak dzieci narzekać nie można, w budynku obok jest przedszkole i maluchy spędzają sporą część dnia na placu zabaw, sypiąc się piaskiem, wyrywając sobie wiaderka i tłukąc się nawzajem szpadelkami na zdrowie, tuż pod moimi oknami. Nawet w naszym mieszkaniu, które właśnie urządzamy jest zostawiony pokój „dziecięcy”, bo kto wie, może już niedługo, może już wkrótce…dołączy jeszcze jeden/jedna wojownik/wojowniczka na piaskownicowym placu boju. A tak, „w naszym”, bo dom to dla mnie przede wszystkim ludzie, rodzina, a od miesiąca moją rodziną jest T. Właśnie słyszę zgrzyt jego klucza w zamku. Będziemy dzisiaj piec muffinki. Trzeba się trochę wreszcie dać zamerykanizować!

A dla Was „Sielanka o domu” Wolnej Grupy Bukowina, bo tak to właśnie wymarzyłam:

A jeśli dom będę miał,
To będzie bukowy koniecznie,
Pachnący i słoneczny.
Wieczorem usiądę – wiatr gra,
A zegar na ścianie gwarzy.
Dobrze się idzie panie zegarze,
Tik tak, tik tak, tik tak.
Świeca skwierczy i mruga przewrotnie,
Więc puszczam oko do niej,
Dobry humor dziś pani ma, / x2

ref.
Szukam, szukania mi trzeba,
Domu gitarą i piórem,
A góry nade mną jak niebo,
A niebo nade mną jak góry.

Gdy głosy usłyszę u drzwi
Czyjekolwiek, wejdźcie, poproszę
Jestem zbieraczem głosów,
A dom mój bardzo lubi, gdy
Śmiech ściany mu rozjaśnia
I gędźby lubi pieśni,
Wpadnijcie na parę chwil
Kiedy los was zawiedzie w te strony,
Bo dom mój otworem stoi
Dla takich jak wy, /x2

Zaproszę dzień i noc,
Zaproszę cztery wiatry.
Dla wszystkich drzwi otwarte,
Ktoś poda pierwszy ton,
Zagramy na góry koncert.
Buków porą pachnącą
Nasiąkną ściany grą,
A zmęczonym wędrownikom
Odpocząć pozwolą muzyką,
Bo taki będzie mój dom /x3