„Romans przyimkowy”

Czasem z T.

idziemy dzień codzienny święcić:

On w czarnej koszuli,

ja w czarnej sukience.

Dostojnie,

pod rękę,

pod parasolem,

pod prąd.

W świetle lamp,

w stukocie szpilek po opustoszałym bruku,

w deszczu,

w tajemnicy,

w ten osobny, własny świat.

Na koncert,

na przekór,

i na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>